• This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.
  •  32 222 22 22

Pierwsze dni września 1939 roku w Jankowicach i okolicy.

Równo siedemdziesiąt lat temu na początku września w naszej miejscowości rozegrały się niezwykle dramatyczne wydarzenia, które wpisywały się w kampanię wrześniową, a były elementem ważnej i niezwykle dramatycznej bitwy pszczyńskiej z 2 września 1939 roku.

Nowe badania historyków i entuzjastów (np. dr Marian Małecki, czy Janusz Ryt) rzucają inne światło na wydarzenia, które rozegrały się w pierwszych dniach II wojny światowej w okolicach Pszczyny. Do tej pory uznawano bitwę pod Pszczyną jako niewiele znaczący epizod w II wojnie światowej, okazuje się jednak, że miała ona kolosalne znaczenie dla polskiej obrony we wrześniu 1939 r., gdyż przegrana wojska polskiego w tej bitwie przyspieszyła wycofanie wojsk armii „Kraków” z terenów Górnego Śląska, a z drugiej strony wzmocniła ofensywę niemiecką na południu Polski.


Obrona Pszczyny była celem priorytetowym. Polskie dowództwo uważało, iż nie można sobie pozwolić na utratę jakiekolwiek terenu Górnego Śląska ze względu na jego ekonomiczną wartość. Dlatego już w latach trzydziestych pod pozorem różnych prac melioracyjnych budowano w okolicach Pszczyny umocnienia, schrony oraz żelbetonowe bunkry. Polska myśl obronna błędnie przyjęła linearną dyslokację wojsk, która w zderzeniu z niemieckim blitzkriegiem nie była w stanie sprostać zadaniu. Oczywiście liczyliśmy również na szybką i zdecydowaną pomoc państw zachodnich, która jednak nie nadeszła. Polska obrona zakładała również, iż dywizje pancerne nie są w stanie prowadzić odpowiednich działań wojennych nocą, dlatego przewidywano nocne manewry polskiego wojska w celu odzyskania wcześniej utraconych pozycji. Nie doceniono roli czołgów jako samodzielnej broni operacyjnej. Pod Pszczyną obrona opierała się na wykorzystaniu naturalnych przeszkód w postaci krawędzi lasów oraz ciągnące się od Góry do Jedliny zakole Wisły, jak również wykorzystać chciano koryto Pszczynki a miasto z przylegającym parkiem miało być silnym ośrodkiem przeciwpancernym. Myślano, iż nieprzyjaciel wedrze się w głąb ziemi pszczyńskiej, lecz zostanie szybko i skutecznie powstrzymany przez rozmieszczoną po okolicy obronę przeciwpancerną. Myślenie takie nie było pozbawione sensu, lecz było niezwykle ryzykowne. Nie przewidziano np., że czołgi mogą operować również w nocy dzięki palącym się okolicznym zabudowaniom, a nawet całym wsiom. Zapewniło to dywizjom pancernym wystarczającą widoczność, a uniemożliwiło wszelkie działania odwetowe polskim oddziałom wojskowym. 

Do obrony  odcinka pszczyńskiego wyznaczona została 6 Dywizja Piechoty, która wchodziła w skład Armii „Kraków” pod dowództwem gen. bryg. Antoniego Szylinga.  W walce o Pszczynę brał udział również 3. Szwadron 3. Pułku Ułanów, jak również oddziały powstańców śląskich. 

Siły niemieckie od strony Górnego Śląska to dwie duże formacje wojskowe: 10 armia dowodzona przez gen Waltera von Reichenau oraz 14 armia dowodzona przez gen. Wilhelma Lista. To właśnie 14 armia uderzyła na odcinek pszczyński. 

Atak na polską część Górnego Śląska odbywał się od strony Rybnika – Wodzisławia (była to pozycja przesłaniająca, miała opóźnić walkę na pozycji zasadniczej), w rejonie Wisły Wielkiej, Brzeźc oraz Kryr zorganizowano pozycję obrony tzw. wysuniętą, natomiast obrona zasadnicza była ustalona na linii Kobióra - Czarkowa - Starej Wsi - Pszczyny aż do Wisły w Goczałkowicach. 

1 września wojsko niemieckie zdobyło Rybnik, Żory, Wodzisław, armia niemiecka szybko posuwała się naprzód w stronę Pszczyny. Po dotarciu do pozycji wysuniętej (pod Brzeźcami i Wisłą Wielką) nastąpiło załamanie ataku niemieckiego, gdzie rozbito około 20 czołgów nieprzyjaciela. Gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz dał rozkaz o wycofaniu się oddziałów polskich na pozycję główną (pod Pszczynę).

Przez całą noc z 1/2 września ściągano pod Pszczynę jednostki 6 Dywizji Piechoty. Marsz żołnierzy utrudniony był dużą ilością uciekających cywilów przed zbliżającym się frontem. Niektóre bataliony dotarły pod Pszczynę około 6.00 rano, żołnierze, którzy mieli obsadzić las Brzeziny pod Ćwiklicami zdołali osiągnąć cel między 8.00 a 9.00 rano 2 września. Wojsko było więc drugiego dnia wojny zmęczone i rozgoryczone niezrozumiałym rozkazem odwrotu spod Brzeźc i Wisły Wielkiej. 

Jankowice w tym planie rozmieszczenia wojsk były również brane pod uwagę, gdyż w naszej miejscowości rozmieszczono działa 6 pułku artylerii lekkiej. Jedną baterię umieszczono tuż przy lesie kobiórskim przy szosie z Jankowic do Międzyrzecza (Podlesie) . Drugą baterię umiejscowiono w okolicach gospody od Brandysa.  Dowódcą Samodzielnego Dywizjonu Artylerii był Jan Pabich, który jak sam później relacjonował, 2 września około godziny 12.00 czołgi niemieckie rozpoczęły natarcie na Jankowice, by rozbić stacjonujące tutaj stanowiska wojska polskiego i móc ostrzeliwać zza Dokawy las w Ćwiklicach. Atak czołgów został zsynchronizowany z lotnictwem, które ostrzeliwało pozycje polskie. Jeden z pierwszych czołgów niemieckich wdarł się do centrum wsi przejeżdżając obok zabudowań Pudełki i Białonia (współcześnie obok baru „Oczko’). Trwałym śladem, który pozostał do dzisiaj po trasie czołgu jest przebieg tej części drogi Kasztanowej między zabudowaniami p. Czarneckich oraz p. Wiera (Kapuśnik). Bateria znajdująca się za gospodą Brandysa została niemalże zniszczona, ponieważ została zaatakowana z dwóch stron, (natarcie niemieckie prowadzono od strony ulicy Żubrów i od strony Podstarzyńca) natomiast bateria z Podlesia wycofała się w stronę Woli i poszła na Harmęże.

Po zmasowanym ataku niemieckim polskie oddziały musiały wycofać się z Jankowic. Rejon walk przesunął się w kierunku Ćwiklic. Ukryty w lesie Brzeziny II i III batalion 16 pułku piechoty dostał rozkaz od płk Misiąga wyjścia naprzeciw czołgom 5 Dywizji Pancernej nacierającej od  strony Pszczyny i Goczałkowic. Wydający ten rozkaz nie miał właściwego rozeznania sytuacji na froncie, sądzono, że żołnierze zdążą osiągnąć zabudowania przed natarciem niemieckim. Badający okoliczności tych wydarzeń, zgodnie stwierdzają, iż była to śmierć niepotrzebna polskich żołnierzy, gdyż piechota, mimo ogromnego bohaterstwa, jakim wykazała się w walce, nie miała szans w starciu z oddziałami pancernymi.   Wskutek tego rozkazu pod lasem ćwiklickim zginęło 217 żołnierzy. 

W kolejnych dniach wojsko niemieckie posuwało się w kierunku Kobióra i Miedźnej. W trakcie działań wojennych w Jankowicach spłonęło około 30 zabudowań. Już drugiego dnia walk od wczesnych godzin rannych przez Jankowice uciekali przed frontem ludzie z okolic Rybnika, Wodzisławia i innych pogranicznych miejscowości. W lasach jankowickich ukrywało się wielu mieszkańców, do czasu przejścia frontu. 

Nie pisałem szczegółowo o samej bitwie i działaniach wojennych na ziemi pszczyńskiej, gdyż ten temat jest dosyć dobrze opisany m.in. przez Janusza Ryta czy Mariana Małeckiego. Chciałem, dzięki ich publikacjom przybliżyć wydarzenia, które toczyły się wówczas w Jankowicach. Jeśli ktoś posiada informacje na ten temat, proszę o kontakt. Zawsze można uzupełnić czy uszczegółowić wiadomości.

 

Michał Pudełko


Bibliografia:
„16. Pułk Piechoty Ziemi Tarnowskiej. Historia – Tradycja – Pamięć”, pod red. Juśko E., Tarnów 2007.
Małecki Marian „Z dziejów wojny obronnej Polski w 1939 r. Bitwa graniczna pod Pszczyną”, Warszawa-Kraków 2003.
Ryt Janusz, „Bitwa Pszczyńska 1939”, Pszczyna 2007.

menu1

MENU2

MENU3

MENU4